Sniadanie na przedmiesciach Koszyc i w trase. Pogoda dopisuje. Jezeli kogos boli glowa to niech ma sie na bacznosci! W sklepach malych i duzych nie sprzedaje sie lekow. Co oznacza chyba ze P
olacy to lekomani. Coz. Widoki niesamowite, zasiane ziarno prawie gotowe do zbioru, wczesniej niz w Polsce. Golem zadowolony i Jusia tez. W Debreczynie zostalismy ugoszczeni po mistrzowsku przez Abla Konya, znamy sie z warsztatow Intermodem, ktore odbyly sie kilka lat temu. Mamy mieszkanie na wylacznosc bo sasiadka Abla wyjechala wiec super. Namiot jak narazie lezy nieuzyty. Jutro Timisoara. Golem.
niedziela, 22 czerwca 2014
Dzien 2/ etap Koszyce-Debreczyn
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz